Amerykańska agencja bezpieczeństwa (NHTSA) wzięła pod lupę popularne silniki 1.0 EcoBoost od Forda. Chodzi o problemy z paskiem rozrządu, które mogą prowadzić do zatarcia jednostki. To ważny sygnał dla kierowców, bo ten silnik był montowany w hitach takich jak Focus czy Fiesta, również w Europie. Sprawa rzuca światło na ciekawą, ale i wymagającą technologię – pasek rozrządu w kąpieli olejowej.
Pasek w oleju, czyli co inżynier miał na myśli?
Tradycyjnie w silniku mamy albo suchy pasek rozrządu, schowany za plastikową osłoną, albo łańcuch rozrządu, który pracuje wewnątrz silnika i jest smarowany olejem. Inżynierowie wpadli jednak na pomysł, by połączyć zalety obu rozwiązań. Tak powstał mokry pasek rozrządu (ang. wet belt), czyli pasek pracujący, podobnie jak łańcuch, w kąpieli olejowej.
Teoretyczne zalety tego rozwiązania to:
- Cichsza praca w porównaniu do łańcucha.
- Mniejsze tarcie i opory wewnętrzne, co przekłada się na minimalnie niższe zużycie paliwa.
- Dłuższa żywotność niż w przypadku suchego paska – przynajmniej w założeniach producenta.
Taki patent znajdziesz nie tylko w Fordach. Stosuje go też na przykład koncern Stellantis (dawne PSA) w swoich popularnych silnikach 1.2 PureTech. Na papierze wszystko wygląda świetnie, ale jak pokazuje praktyka, diabeł tkwi w szczegółach.
Gdzie leży problem? Uważaj na olej i serwis
Kłopot z mokrym paskiem polega na jego wrażliwości na warunki pracy, a konkretnie na jakość i rodzaj oleju silnikowego. Jak donosi NHTSA w przypadku Forda, pasek potrafi się z czasem łuszczyć i strzępić. Jego drobinki trafiają do oleju i krążą po całym układzie smarowania.
Silnik z paskiem w oleju jest jak pacjent na specjalnej diecie. Dopóki trzymasz się zaleceń, wszystko gra. Ale jeden błąd w diecie, czyli w oleju, może kosztować majątek.
Co się dzieje dalej? Resztki paska mogą skutecznie zatkać smok olejowy (czyli sitko pompy oleju) albo inne, wąskie kanały olejowe. Efekt jest łatwy do przewidzenia: ciśnienie smarowania spada, silnik nie ma odpowiedniej ochrony, a na desce rozdzielczej zapala się czerwona kontrolka. Jeśli kierowca to zignoruje, finałem jest zwykle zatarcie silnika – naprawa idzie w tysiące złotych, a często kończy się wymianą całej jednostki.
Jak się przed tym uchronić?
- Stosuj TYLKO olej o specyfikacji zalecanej przez producenta. Nie chodzi o markę, ale o konkretną normę (np. WSS-M2C948-B dla Forda). Zwykły olej o tej samej lepkości (np. 5W-20) może nie mieć dodatków chemicznych, które chronią materiał paska.
- Skróć interwały wymiany oleju. Zalecenia producentów typu 30 tys. km między wymianami to recepta na kłopoty, zwłaszcza w aucie jeżdżącym głównie po mieście. Bezpieczny interwał to 10-15 tys. km lub raz w roku.
- Kupując auto używane, żądaj pełnej historii serwisowej. Brak faktur za olej i filtry to czerwona flaga. Lepiej odpuścić taki egzemplarz, nawet jeśli cena jest atrakcyjna.
Czy warto kupić auto z takim silnikiem?
Silniki z mokrym paskiem rozrządu nie są z natury złe. Często oferują świetną dynamikę przy niskim spalaniu. Kluczem jest jednak świadoma eksploatacja. Trzeba pogodzić się z tym, że wymiana takiego paska będzie droższa niż w przypadku tradycyjnego, suchego rozwiązania. To operacja wymagająca rozebrania części silnika, podobnie jak przy wymianie łańcucha.
Warto pamiętać, że producenci czasem organizują akcje serwisowe lub programy dobrej woli, pokrywając koszty napraw, tak jak Ford zapowiedział w USA. Nie można jednak na to liczyć w każdym przypadku, zwłaszcza gdy auto ma już swoje lata i jest dawno po gwarancji. Dlatego najlepszą gwarancją spokoju jest dbałość o regularny i fachowy serwis.
Co dalej?
Niezależnie od tego, czy masz auto z mokrym paskiem, suchym paskiem czy łańcuchem, regularny serwis to podstawa. Dobrej jakości olej, filtry i części zamienne to inwestycja, która zawsze się zwraca. Jeśli właśnie planujesz serwis i szukasz okazji na części lub akcesoria do swojego samochodu, sprawdź aktualne promocje i kody rabatowe na Zrabatowani.pl.