Podłączasz auto elektryczne do ładowania, licznik zaczyna bić, a Ty myślisz, że każdy kilowat trafia prosto do baterii. Niestety, to nie do końca prawda. Część energii ucieka po drodze, a Ty za nią płacisz – to trochę tak, jakbyś przy każdym tankowaniu wylewał na ziemię kilka litrów paliwa.

Gniazdko czy wallbox? Tu leżą największe oszczędności

Najwięcej prądu tracimy, ładując auto w domu. Chodzi o ładowanie prądem zmiennym (AC), który musi zostać przekształcony na prąd stały (DC) przez ładowarkę pokładową w samochodzie. Ten proces generuje straty – energia zamienia się w ciepło. Jak duże mogą być te straty? To zależy od sposobu ładowania.

Niemiecki automobilklub ADAC przeprowadził testy, które dają do myślenia. Okazuje się, że najgorszym możliwym sposobem jest regularne ładowanie auta ze zwykłego gniazdka 230 V. To nie tylko trwa wieki, ale jest też skrajnie nieefektywne. W jednym ze skrajnych przypadków straty sięgnęły niemal 25%! Oznacza to, że co czwarta złotówka wydana na prąd poszła w gwizdek.

Znacznie lepiej wygląda sytuacja przy użyciu domowej stacji ładowania, czyli wallboxa. Tutaj straty energii są wielokrotnie niższe i wynoszą zazwyczaj od 5 do 7%. Co to oznacza w praktyce?

Inwestycja w wallboxa zwraca się nie tylko w komforcie i czasie, ale też w niższych rachunkach za prąd. To najprostszy sposób, by ograniczyć „wyciekanie” energii podczas domowego ładowania.

Eksperci radzą, by ładując z wallboxa, korzystać z jego maksymalnej mocy. Paradoksalnie, szybsze ładowanie prądem AC jest bardziej wydajne energetycznie.

Szybka ładowarka w trasie – tu też prąd ucieka bokiem

Myślisz, że na publicznych, szybkich ładowarkach (DC) problem strat znika? Nie do końca. Tutaj płacisz już za prąd stały, więc odpada problem konwersji w aucie. Straty pojawiają się jednak gdzie indziej.

Głównym winowajcą jest zarządzanie temperaturą baterii. Akumulator w elektryku lubi pracować w optymalnych warunkach – nie może być ani za zimny, ani za gorący. Podczas szybkiego ładowania bateria mocno się nagrzewa, więc samochód musi uruchomić system chłodzenia. Zimą z kolei musi ją podgrzać. Na to wszystko zużywana jest energia, za którą płacisz, a która nie zwiększa Twojego zasięgu.

Straty na szybkich ładowarkach są zwykle mniejsze niż przy ładowaniu z domowego gniazdka, ale wciąż mogą sięgać od kilku do nawet 15%, zwłaszcza w niesprzyjających warunkach pogodowych. Nowsze auta mają funkcję przygotowania baterii do ładowania – jeśli ustawisz ładowarkę jako cel w nawigacji, auto samo zadba o optymalną temperaturę. Skróci to postój, ale sama energia na podgrzanie i tak zostanie zużyta – po prostu pobierze ją z baterii jeszcze przed podłączeniem.

Jak ładować, żeby zaoszczędzić?

Podsumujmy, jak zminimalizować straty energii i nie przepłacać za ładowanie:

  • W domu używaj wallboxa. To absolutna podstawa. Ładowanie z gniazdka traktuj jako rozwiązanie awaryjne, a nie codzienne.
  • Ładuj z maksymalną mocą. Jeśli masz wallboxa 11 kW, a auto przyjmuje taką moc, korzystaj z niej. Szybsze ładowanie AC jest bardziej efektywne.
  • Parkuj w garażu. Jeśli masz taką możliwość, szczególnie zimą. Bateria nie wychłodzi się tak bardzo, więc auto zużyje mniej energii na jej podgrzanie przed i w trakcie ładowania.
  • W trasie korzystaj z przygotowania baterii. Jeśli zależy Ci na czasie, pozwól autu przygotować akumulator do szybkiego ładowania. Dzięki temu postój będzie krótszy.

Co dalej?

Oszczędzanie na prądzie to jedno, ale na kosztach eksploatacji auta można zaoszczędzić na wiele sposobów. Niezależnie od tego, czy szukasz akcesoriów do swojego elektryka, nowych opon czy dobrego ubezpieczenia, sprawdź aktualne promocje na Zrabatowani.pl.