Silnik 1.6 i-DTEC Hondy to jeden z tych motorów, które na papierze i podczas jazdy próbnej wyglądają na strzał w dziesiątkę. Jest dynamiczny, zaskakująco oszczędny i pracuje z wysoką kulturą. Niestety, za tą fasadą kryje się potencjalna pułapka, która może zamienić marzenie o niezawodnej Hondzie w finansowy koszmar.
Dwa oblicza japońskiego diesla
Zacznijmy od plusów, bo jest ich sporo. Każdy, kto jeździł Civikiem, CR-V czy HR-V z tym silnikiem, potwierdzi, że auto jest naprawdę żwawe. Już bazowa wersja 120 KM generuje aż 300 Nm momentu obrotowego, co sprawia, że wyprzedzanie to czysta przyjemność. Do tego dochodzi apetyt na paliwo, który potrafi zawstydzić niejednego konkurenta. W trasie wyniki poniżej 5 l/100 km są jak najbardziej w zasięgu ręki. Silnik jest lekki, ma aluminiowy blok i trwały łańcuch rozrządu. Czego chcieć więcej?
Niestety, jest też druga, mroczna strona medalu. Głównym problemem jest wada konstrukcyjna głowicy, która może prowadzić do powstania luzu osiowego na wałku rozrządu. Początkowo objawia się to stukaniem na zimnym silniku, które z czasem nie ustępuje. Finałem jest często pęknięcie głowicy, co w praktyce oznacza unieruchomienie auta. Problem dotyczy obu wersji mocy, ale za bardziej ryzykowną uchodzi mocniejsza odmiana 160 KM z podwójnym turbodoładowaniem (bi-turbo), montowana w modelu CR-V.
Kosztowna puszka Pandory
Usterka głowicy w silniku 1.6 i-DTEC to nie jest zwykła awaria, którą naprawisz w pierwszym lepszym warsztacie za rozsądne pieniądze. To prawdziwe otwarcie puszki Pandory, a koszty potrafią zwalić z nóg.
- Ceny części: Nowa głowica w autoryzowanym serwisie to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. To często połowa wartości używanego auta z tym silnikiem.
- Dostępność: Części używane są trudno dostępne i drogie, bo popyt znacznie przewyższa podaż. Podobnie jest z innymi elementami osprzętu, jak koło dwumasowe czy turbosprężarki do wersji bi-turbo.
- Problem z mechanikami: Wielu mechaników, znając specyfikę tej jednostki, po prostu nie chce podejmować się naprawy. Silnik jest skomplikowany w montażu, a nieudana próba naprawy może prowadzić do lawiny kolejnych usterek.
Kupno używanej Hondy z tym silnikiem to trochę jak gra w rosyjską ruletkę. Przez lata możesz cieszyć się świetnym autem, ale jeśli trafisz na wadliwy egzemplarz, koszty naprawy mogą przekroczyć jego wartość.
Jak kupować, żeby nie żałować?
Czy to oznacza, że każda Honda z tym dieslem to mina? Niekoniecznie, ale ryzyko jest realne. Jeśli mimo wszystko rozważasz taki zakup, musisz być wyjątkowo czujny.
- Słuchaj silnika: Podczas oględzin uruchom zimny silnik. Jakiekolwiek nietypowe stukanie, grzechotanie czy cykanie dochodzące z górnej części silnika to ogromny sygnał ostrzegawczy. Najlepiej od razu zrezygnuj z takiego egzemplarza.
- Obejrzyj silnik pod kątem wycieków: Jednostki 1.6 i-DTEC, które nie były rozbierane, zazwyczaj są idealnie suche. Jakikolwiek wyciek oleju może świadczyć o tym, że ktoś już próbował coś naprawiać — a to źle wróży.
- Wybierz wersję 120 KM: Uchodzi za mniej ryzykowną niż wariant bi-turbo o mocy 160 KM.
- Sprawdź historię serwisową: Regularne wymiany oleju dobrej jakości (co 10-15 tys. km) to absolutna podstawa. Zaniedbania prowadzą do gromadzenia się nagaru, który zatyka filtr DPF i zawór EGR, dodatkowo obciążając silnik. Poproś o sprawdzenie auta w warsztacie, który ma doświadczenie z nowoczesnymi dieslami Hondy.
Co dalej
Kupno samochodu używanego zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem, ale dobra wiedza pozwala uniknąć najdroższych wpadek. Pamiętaj, że nawet przy bezawaryjnym egzemplarzu kluczowa jest regularna dbałość o części eksploatacyjne — dobrej jakości olej, filtry czy opony to podstawa. Szukając oszczędności na bieżącym utrzymaniu auta, sprawdzaj promocje i kupony rabatowe w internecie, które znajdziesz na Zrabatowani.pl.