Od lat przyzwyczailiśmy się do myśli o „wojnie konsolowej” między PlayStation a Xboksem. Wybór sprzętu często sprowadzał się do tego, w które gry na wyłączność chcemy zagrać. Wygląda jednak na to, że Microsoft ma inny plan, który może całkowicie zmienić zasady tej rozgrywki i to, jak w przyszłości będziemy kupować sprzęt do grania.

Xbox gra na dwa fronty

Jeszcze do niedawna było to nie do pomyślenia: największe hity kojarzone z Xboksem trafiają na konsole konkurencji, czyli PlayStation. Microsoft, po wydaniu miliardów dolarów na przejęcia gigantów takich jak Activision Blizzard (twórców m.in. Call of Duty i Diablo), stał się jednym z największych producentów gier na świecie. Z czysto biznesowego punktu widzenia zamykanie tak popularnych tytułów tylko na własnej platformie byłoby strzałem w kolano. Więcej graczy na różnych platformach to po prostu większe zyski.

To strategia, która każe zadać pytanie: po co komu w takim razie konsola Xbox, skoro w gry od Microsoftu będzie można zagrać wszędzie? Firma próbuje iść dwiema drogami naraz – sprzedawać własny sprzęt i jednocześnie zarabiać na grach u konkurencji. Weterani branży porównują tę sytuację do historycznego „momentu Dreamcasta”.

Czym był „moment Dreamcasta”?

Na początku XXI wieku firma Sega, twórca świetnej, ale słabo sprzedającej się konsoli Dreamcast, podjęła bolesną decyzję. Zrezygnowała z produkcji sprzętu i skupiła się wyłącznie na tworzeniu gier, które zaczęła wydawać m.in. na konkurencyjnym PlayStation 2. Sega musiała to zrobić, bo bankrutowała. Microsoft jest w zupełnie innej sytuacji – to gigant z niemal nieograniczonymi funduszami. Decyzja o ewentualnym odpuszczeniu rynku konsol nie wynikałaby z porażki, a z chłodnej kalkulacji.

Być może największym sukcesem Xboksa nie będzie pokonanie PlayStation, ale uwolnienie się od konieczności ciągłej walki na sprzęt.

Po co inwestować ogromne pieniądze w projektowanie, produkcję i marketing konsoli, jeśli największe dochody przynosi sprzedaż gier i subskrypcji, takich jak Game Pass, dostępnych na wielu urządzeniach? To pytanie, które jeszcze kilka lat temu brzmiało jak herezja, dziś jest w Microsofcie zadawane całkowicie na poważnie.

Jak to wpłynie na Twój wybór konsoli?

Ta zmiana strategii ma ogromne znaczenie dla każdego, kto planuje zakup konsoli. Na co zwrócić uwagę, skoro lista gier na wyłączność przestaje być głównym argumentem?

  1. Ekosystem i usługi: Wybór coraz częściej będzie dotyczył tego, który ekosystem bardziej Ci odpowiada. Czy wolisz model subskrypcyjny Xbox Game Pass, dający dostęp do setek gier (w tym nowości) w ramach abonamentu? Czy może bardziej przemawia do Ciebie oferta PlayStation Plus i skupienie na dopracowanych, filmowych hitach?
  2. Wygoda i przyzwyczajenia: Kwestie tak prozaiczne jak kształt kontrolera, wygląd menu czy funkcje społecznościowe stają się ważniejsze. Skoro w te same gry zagrasz na obu platformach, wybierz tę, której obsługa jest dla Ciebie po prostu przyjemniejsza.
  3. Potencjalne ryzyko: Mniejsza konkurencja na rynku sprzętu może mieć też swoje wady. Jeśli Xbox faktycznie odpuści rywalizację, Sony może poczuć się na tyle pewnie, że zwolni tempo innowacji lub podniesie ceny. Na razie to tylko spekulacje, ale warto mieć to na uwadze.

Kupując dziś konsolę, nie patrz już tylko na to, jakie gry są dostępne „na start”. Pomyśl o tym jak o długoterminowej inwestycji w cały system usług, z którego będziesz korzystać przez lata.

Co dalej

Świat technologii nieustannie się zmienia, a my będziemy z uwagą śledzić dalsze losy konsolowej rywalizacji. Niezależnie od tego, która platforma ostatecznie skradnie Twoje serce, przed zakupem gier i sprzętu zawsze warto poszukać najlepszych okazji na Zrabatowani.pl.