Każdy kierowca zna ten scenariusz. Na horyzoncie pojawia się żółta skrzynka, więc noga z gazu, szybka kontrola prędkościomierza i ostre hamowanie. Gdy fotoradar znika w lusterku wstecznym, pedał gazu znowu ląduje w podłodze. Ten stary nawyk może cię jednak drogo kosztować, bo technologia poszła do przodu, a kontrola wcale nie musi się kończyć na błysku flesza.

Hamowanie na ostatnią chwilę? Ryzykowna gra

Podstawowy błąd wielu kierowców to założenie, że fotoradar mierzy prędkość tylko w jednym punkcie, tuż przy samej skrzynce. Nic bardziej mylnego. Nowoczesne urządzenia, takie jak fotoradary laserowe czy radarowe, potrafią „widzieć” znacznie dalej. Strefa pomiaru może zaczynać się nawet kilkadziesiąt metrów przed masztem.

Co to oznacza w praktyce? Gwałtowne hamowanie tuż przed fotoradarem może być spóźnione. Urządzenie już dawno mogło zarejestrować twoją prędkość, a ty nawet o tym nie wiesz. Wiele nowych kamer nie używa już widocznego błysku flesza, zwłaszcza w dzień, więc brak charakterystycznego „pstryknięcia” nie jest żadną gwarancją bezkarności.

Najlepszym sposobem na uniknięcie mandatu nie jest hamowanie, a po prostu zdjęcie nogi z gazu odpowiednio wcześnie i płynne dostosowanie prędkości do obowiązującego limitu.

Niespodzianka: zdjęcie od tyłu

To chyba największe zaskoczenie dla kierowców stosujących starą szkołę unikania mandatów. Coraz więcej fotoradarów w Polsce, jak choćby modele Mesta Fusion RN, jest wyposażonych w podwójny system kamer. Jedna kamera celuje w przód nadjeżdżającego pojazdu, a druga… w jego tył. W efekcie kontrola prędkości może odbywać się również po minięciu żółtej skrzynki.

Przyspieszanie zaraz za fotoradarem staje się więc wyjątkowo kiepskim pomysłem. Urządzenie może zrobić zdjęcie tyłu twojego samochodu, na którym doskonale widać numery rejestracyjne. Co z tego, że nie widać twarzy kierowcy? To żaden problem dla służb. Procedura wygląda tak:

  1. Na podstawie numeru rejestracyjnego ustalany jest właściciel pojazdu.
  2. Właściciel otrzymuje wezwanie do wskazania, kto w danym momencie kierował autem.
  3. Na tej podstawie wystawiany jest mandat konkretnej osobie.

Odmowa wskazania kierującego też nie jest rozwiązaniem – grozi za to osobna, często wyższa grzywna. Krótko mówiąc, zdjęcie od tyłu jest tak samo skuteczne w ściganiu wykroczenia.

Jeździj mądrzej, a nie tylko wolniej

Zamiast kombinować, jak przechytrzyć system, często taniej i bezpieczniej jest po prostu zmienić nawyki. Zamiast nerwowo wypatrywać żółtych skrzynek, warto jeździć płynnie i zgodnie z przepisami. Na dłuższych trasach ze stałym ograniczeniem prędkości nieoceniony okazuje się tempomat. Utrzymuje stałą prędkość, odciąża nogę i, co najważniejsze, pomaga oszczędzać paliwo.

Płynna jazda to nie tylko mniejsze ryzyko mandatu, ale też niższe zużycie paliwa i wolniejsze zużycie klocków hamulcowych czy opon. To czysta oszczędność, która w skali roku może przynieść konkretne korzyści dla portfela.

Co dalej

Oszczędzanie na mandatach to rozsądny początek, ale prawdziwe pieniądze zostają w kieszeni, gdy mądrze podchodzisz do eksploatacji auta. Zanim kupisz nowe opony, części zamienne czy akcesoria, sprawdź najnowsze promocje i kody rabatowe na Zrabatowani.pl.